Śliski. Część I

Paweł Kornew

Do pierwszej księgi „Śliskiego” długi czas podchodziłem jak pies do jeża. Wprawdzie poprzednie części sagi Kornewa o świecie Przygranicza mnie zachwyciły, jednak koniec drugiego tomu „Sopla” uznałem za ostateczne zwieńczenie całej historii. Zdziwiłem się więc niemało, kiedy spostrzegłem, że rosyjski pisarz dalej ciągnie perypetie Sopla alias Śliskiego. Obawiałem się, że o ile genialne wykreowana zimowa sceneria w „Soplu” mroziła krew w żyłach czytelników, o tyle powrót do niej będzie równoznaczny dla autora ze stąpaniem po bardzo cienkim lodzie.

Na szczęście myliłem się. Już po dwóch pierwszych rozdziałach moje chłodne przyjęcie powieści zmieniło się w ogromne zainteresowanie, a po kilkudziesięciu stronach pierwsze lody zostały całkowicie przełamane. Bynajmniej nie dlatego, że akcja „Śliskiego” dzieje się dla odmiany latem, ale z tego powodu, iż Kornew najprawdopodobniej ma bardzo dobry pomysł na podjęcie kolejny raz historii społeczeństwa Przygranicza. I najprawdopodobniej nie jest to zwykłe odcinanie kuponów od sukcesu „Sopla”, o co podejrzewałem autora na początku.

Akcja pierwszego tomu rozgrywa się pół roku po epilogu „Sopla”. Tytułowy główny bohater budzi się w zaspie, zupełnie nie pamiętając, co się z nim działo przez ostatnie dwa kwartały. Co więcej, zauważa u siebie nadludzką wręcz odporność na zimno oraz zdolności spostrzegania strumieni energii niewidocznych dla „zwykłych” mieszkańców Fortu. Jak się szybko okazało, zmiany nie zaszły tylko w nim – w ciągu niespełna półrocza w hierarchii społeczeństwa nastąpiło przetasowanie sił, pojawił się dostęp do benzyny, a na ulicach zakwitł handel „mózgotrzepami”. Jakby tego było mało, Śliski dowiaduje się od znajomych, że w czasie jego nieobecności miał tajemniczego sobowtóra.

Warto sobie odświeżyć oba tomy „Sopla” przed przystąpieniem do lektury „Śliskiego”. W moim przypadku rozłąka z Przygraniczem była dość długa, przez co niektóre z postaci pamiętałem jakby przez mgłę, nie bardzo orientowałem się też, dlaczego główny bohater ma pieńku z jednymi osobami, a inne z kolei wyznaczyły nagrodę za jego głowę. Jednak nieuniknione „czytelnicze retrospekcje” w żadnym wypadku nie przykrzyły lektury – nawet jeśli czasem trzeba będzie sięgnąć do poprzednich tomów, by przypomnieć sobie niektóre wątki, to przecież powrót do tych nie należy do zajęć nieprzyjemnych.

Ciężko wypowiadać się o warstwie fabularnej historii, która właściwie dopiero się rozkręca. Dopiero po lekturze drugiego tomu „Śliskiego” będzie można ocenić, czy autor zachowa zimną krew i wszystkie zagadki wyjaśni w przekonujący sposób, czy też poślizgnie się na własnym pomyśle i zaliczy bolesny upadek. Na razie można powiedzieć tylko tyle, że Kornew z prawdziwą maestrią potrafi wzbudzać zainteresowanie czytelnika. 

Lektura pierwszej księgi zakończyła się bardzo intrygująco. Mimo tego, że w Przygraniczu zima stanowi większą część roku, czytałem tę część z wypiekami na twarzy, a mój zapał do zabrania się za zwieńczenie historii rozpalony został do czerwoności. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że Kornew nie obniży lotów i drugi tom nie okaże się kubłem zimnej, by nie rzec: lodowatej wody.

  • Autor: Paweł Kornew
  • Tytuł oryginalny: Скользкий
  • Przekład: Rafał Dębski
  • Wydawca: Fabryka Słów
  • Data publikacji: 25 września 2009
  • Cena: 31,99 zł
  • Format: 480 s.
  • Opis z okładki:
    Pamiętacie go? To Sopel, dla przyjaciół – Śliski…
    Przygranicze to dziwne miejsce, które nie podlega prawom obowiązującym w znanym nam świecie. To kraina, w której prawie zawsze panuje mróz, a zaklęcia bojowe potrafią porazić nie mniej skutecznie niż kule z automatu. Jak dotąd nikomu jeszcze nie udało się stąd wyrwać i wrócić do normalnej rzeczywistości.
    Ale dla byłego patrolowego o dziwnym przezwisku Śliski ucieczka jest jedynym chyba sposobem, by wyjść żywym ze śmiertelnej gry bez zasad. Wplątał się w nią najzupełniej nieświadomie, kiedy kupił od przygodnego znajomego pewien nóż.