Małodobry

Andrzej Pilipiuk, Eugeniusz Dębski, Jacek Komuda, Jacek Piekara, Jarosław Grzędowicz, Maja Lidia Kossakowska, Szczepan Twardoch, Tomasz Kołodziejczak, Hubert Spandowski, Kamil C. Alster, Mateusz Bandurski

W listopadzie doczekałam się wreszcie wydania zbioru opowiadań „Małodobry”, dla którego tematem przewodnim był kat – jego osoba, życie i rzemiosło. Antologia ta była przeze mnie szczególnie oczekiwana nie tylko z powodu nadziei na przyjemną lekturę. Duże znaczenie miały tutaj osoby autorów – debiutantów, moich internetowych i nie tylko znajomych, których utwory miałam po raz pierwszy zobaczyć w druku. Muszę powiedzieć, że lektura „Małodbrego” nie rozczarowała mnie. Mimo iż nie przepadam za opowiadaniami, te wywarły na mnie wyjątkowo pozytywne wrażenie, więcej – bardzo mi się podobały. A nawet jeśli sposób podejścia autorów do tematu niezbyt przypadł mi do gustu, to też nie mogę im nic zarzucić, jako że wszystkie opowiadania są świetnie skonstruowane i napisane.

Osobiście wszystkie utwory z tego zbioru podzieliłabym na trzy kategorie „chronologiczne”, czyli opowiadania: historyczne, współczesne i osadzone w bliżej nieokreślonej przyszłości. Zacznę od pierwszych, czyli „historycznych”, które chyba najbardziej mi się podobały.

„Spokój Szarej Wody” Mai Lidii Kossakowskiej otwiera naszą książkę. Jest to historia nietypowego, ale bardzo znanego w swoich kręgach kata, który wezwany do pomocy przy wykonaniu egzekucji podejmuje śledztwo mające na celu wyjaśnienie zbrodni poprzedzających wykonanie kary. Jest to bardzo przyjemna i świetnie napisana historia, moim osobistym zdaniem jedna z lepszych w tym zbiorze.

Następny w kolejce jest Jarosław Grzędowicz i jego „Pocałunek Loisetty”, przedstawiający nam, jakżeby inaczej, postać kata oraz jego ukochanej gilotyny, osadzoną w realiach Francji, tuż po rewolucji. Dodam jeszcze, że kat ten dysponuje cudownym talentem wyczytywania winy skazanego prosto z jego duszy. W omawianej historii ma dojść do egzekucji zwyrodniałego arystokraty popełniającego ohydne zbrodnie. Pomimo licznych zachwytów krytyków oceniam to opowiadanie jako bardzo dobre, chociaż nie najlepsze w twórczości autora.

„Historia prowincjonalna” Szczepana Twardocha to historia kata z Sachsenburga. Kata – konserwatysty, który zdaje sobie sprawę za swojej nikczemnej roli w społeczeństwie i z faktu, że jest człowiekiem drugiej kategorii, ale całkowicie pogodzonego ze swoim losem i z takim porządkiem rzeczy. Katowi przeciwstawiony jest młody rewolucjonista siłą niosący oświecenie karpackiemu zaściankowi, co oczywiście prowadzi do ostrego konfliktu.

Od tej mrocznej historii Europy odrywa czytelnika opowiadanie Jacka Komudy „Oprawca”, które zabiera nas na statek, na słoneczne i dzikie zarazem Karaiby. Jest to nietypowa jak dla tego autora tematyka, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że bardzo dobrze się w niej odnalazł. Nietypowy jest również kat, jedyny taki w całej antologii, jako że jest nim okręt, wykonujący egzekucje na okrutnych piratach, których sumienia obciążone są licznymi zbrodniami. Zawsze interesowałam się tematyką marynistyczną, więc jak dla mnie to opowiadanie to rewelacja.

Na tym tle dosyć blado wypada ostatnia opowieść „historyczna”, czyli „Kości i zwłoki” Jacka Piekary. Ten autor niczym nie zaskoczył czytelnika, serwując nam po raz kolejny historyjkę o inkwizytorze Mordimerze Medderdinie. Lektura miła i przyjemna, ale nic poza tym. Poza tym uważam, że błędem było umieszczanie tego utworu na końcu zbioru. Jako zamknięcie całej książki przydałby się jakiś mocniejszy akcent, który byłby ukoronowaniem całości.

Opowiadania zaliczone przeze mnie do kategorii „współczesnych” są w zbiorze tylko dwa. Pierwszym z nich jest „Grucha” Andrzeja Pilipiuka. Jest to autor znany i lubiany, który tutaj potwierdził swoją klasę sympatycznym opowiadankiem. Jest to historia w której aż roi się od katów. Katem jest nauczycielka, katem jest chłopiec, jest rodzina i szkoła katów. Autora co prawda mocno poniosła wyobraźnia przy opisie sytemu edukacji i obowiązujących w nim procedur, ale wpłynęło to bardzo korzystnie na budowanie nastroju grozy.

Drugim opowiadaniem jest debiutancka „Męska robota” Huberta Spandowskiego to historia zwykłego mężczyzny, jakich wielu, borykającego się z typowymi problemami rodzinnymi i zdrowotnymi. Tutaj autor czeka do samego końca z ujawnieniem nam osoby kata, cały czas racząc nas przemyśleniami tego zwykłego szarego człowieka. Bardzo przyzwoita opowieść nie odbiegająca poziomem od pozostałych opowiadań autorstwa jakby nie było uznanych już pisarzy.

Trzeci typ, czyli opowieści fantastyczne, osadzone w bliżej nieokreślonej przyszłości to cztery opowiadania. Osobiście nie gustuje w tego typu historiach, dlatego bardzo ciężko mi je ocenić.

Eugeniusz Dębski w swoim „Dniu rozliczenia” w roli oprawców stawia dzieci, zaś w roli ofiar rodziców. W dniu swoich osiemnastych urodzin pociech mają rozliczyć swoich opiekunów za ich dotychczasowe postępowanie i wychowanie, mają w ten sposób wyrazić swój stosunek do rodziców. Mogą zachować ich przy życiu lub zabić, zazwyczaj w bardzo wymyślny i okrutny sposób. Pomysł dość nietypowy, choć w gruncie rzeczy prosty. Opowiadanie napisane zgrabnie i poprawnie.

„Wrócę do ciebie, kacie” Tomasza Kołodziejczaka to opowieść o Damienie van Dorn, kacie miasta Algahara, jedna z ofiar którego wraca w nowej postaci, sklonowana, lecz jednak z wczytanymi wspomnieniami sprzed egzekucji. Chce się zemścić, a nie można jej zatrzymać, gdyż wyrok został przecież wykonany. Jest to bardzo dobre opowiadanie, choć trochę szkoda, że autor nie zdecydował się napisać czegoś nowego na potrzeby antologii, co na pewno jeszcze bardziej ucieszyłoby czytelników. 

„Panikat” Kamila C. Austera jest pierwszym opowiadaniem w zbiorze, gdzie głównym bohaterem jest kobieta – kat. Ten kat to prelegent w futurystycznym domu dziecka, w którym przez pokazywanie wychowankom drastycznych obrazów śmierci i tortur ma w nich wykształcić odpowiednią postawę obywatelską i społeczną oraz zniechęcić do dokonywania przestępstw. Zależnie od podejścia czytelnika lektura daje nam do wyboru jeszcze paru innych katów, jak chociażby dyrektorkę placówki czy grupę dzieci. Ciekawy pomysł, zgrabnie opisany.

I ostatnie opowiadanie, czyli „Łaps” Mateusza Bandurskiego, kolejnego debiutanta z „Carpe Noctem”. Opowiadanie to, to futurystyczny western, kojarzący się trochę z „Mroczną wieżą” Stephena Kinga. Jest to opowieść o stróżu prawa z małego miasteczka Sabiny, położonego gdzieś na końcu świata. Szeryf ten nie godzi się ze swoją rolą miejscowego kata, zwłaszcza kiedy mieszkańcy miasta zmuszają go do dokonania linczu na umierającym bandycie. Dobry pomysł, wyśmienicie zrealizowany, zwłaszcza jak na debiutanta.

I to by było na tyle jeśli chodzi o tych kilkunastu katów, z którymi przyszło nam się poznać przy okazji lektury. Muszę przyznać, że czytając antologię „Małodobry” czasami czułam lekkie zmęczenie tematem, ale to chyba naturalne kiedy śledzi się losy jedenastu różnych katów na prawie pięciuset stronach. Całość podobała mi się bardzo. Nie mogę niczego złego powiedzieć nawet o tych ostatnich czterech opowiadaniach, mimo iż raczej nie lubię sf, przeczytałam je z dużą przyjemnością i zainteresowaniem. Uważam, że zgrabnie wkomponowały się one w całą antologię i w znacznym stopniu urozmaiciły ją i wzbogaciły. Z czystym sumieniem mogę polecić ten zbiór opowiadań każdemu czytelnikowi. Jest to na pewno najlepsza antologia czytana przeze mnie od dłuższego czasu.