Krwawy Krąg

Jerome Delafosse

Amnezja należy do najmniej oryginalnych wątków stosowanych w zawiązywaniu akcji w utworach, nie tylko literackich. Zabieg ten jest jednak na równi ograny, co i wdzięczny – w związku z tym zarówno pisarze, jak i scenarzyści, uparcie zaczynają swoje dzieła od momentu, w którym bohater w skutek wypadku traci pamięć. Albo jeszcze lepiej, budzi się i nic nie pamięta. Teraz tylko od sprawności autora zależy, czy my będziemy zainteresowani tym, by poznać historię nieszczęśnika bez pamięci.

Biedak, który nas interesuje w tym przypadku, jest Nathan Falh. Budzi się on ze śpiączki po wypadku, któremu uległ w trakcie rejsu lodołamacza „Pole Explorer”. Nie pamięta nic ze swej przeszłości, szybko jednak odkrywa, że nie był zwykłym podróżnikiem pragnącym jedynie fotografować pingwiny na kole podbiegunowym. Już kilka dni po przebudzeniu Nathan staje się ofiarą tajemniczych napastników, ewidentnie dybiących na jego życie. Tym samym rozpoczyna się wyścig z czasem, w trakcie którego mężczyzna próbuje odzyskać wspomnienia, nie tylko by ocalić własne życie, ale także by powstrzymać szalenie groźną organizację, Krwawy Krąg.

Początek książki nie jest zachęcający. Bohater bez przeszłości, tajemniczy wypadek, niebezpieczni oprawcy, wszystko to mieści się oczywiście w konwencji gatunku, niemniej jednak poza oczywistym brakiem oryginalności, nie ma tu nic co odróżniałoby wstęp tej powieści od setek innych jej podobnych. Nawet język i styl nie wywołują najmniejszego zainteresowania. Oczywiście, lektura jest poprawna, ale czy warto się jej poświęcać, gdy tak wiele innych książek czeka w kolejce? Okazuje się, że jak najbardziej tak. Autor niejako celowo na początku usypia czujność czytelnika. Mdły wstęp, równie apatyczny, do tego strachliwy główny bohater. Stopniowo jednak akcja nabiera tempa, a Nathan powoli wraca do dawnej osobowości bezwzględnego twardziela. Wówczas zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki, bowiem Delafosse serwuje wiele niespodzianek zarówno dla swego bohatera, jak i czytelników. Falh prowadzi dwutorowe śledztwo, z jednej strony chcąc odzyskać utraconą pamięć, z drugiej zdemaskować charytatywną organizację „One Earth”, pod przykrywką której działa tytułowy Krwawy Krąg, grupa szalonych mnichów, czcicieli świętego ptaka Ibisa, którzy kultywując egipskie tradycje próbują opracować nową broń biologiczną. Na jego tropie zaś pojawiają się nadludzcy oprawcy zwani przez tubylców Ruandy białymi demonami.

Autor zgrabnie łączy wątki, przeskakując od historii współczesnej do starożytnej i odwrotnie, sprytnie konfabuluje odnośnie bardziej dyskusyjnych faktów, sprawiając, że cała opowieść nabiera niezwykłego rozmachu, co więcej, staje się momentami bardzo wiarygodna. Należy też wspomnieć o opisach, które co bardziej wrażliwe osoby mogą po prostu zniesmaczyć, Delafosse nie przebiera bowiem w środkach przedstawiając nam okrutne i brutalne eksperymenty, jakie przeprowadza się na ludziach w Ruandzie. Ten obrzydliwy, momentami wręcz ohydny, a przy tym zimny i niemal dziennikarski sposób narracji potęguje wrażenia płynące z lektury.

„Krwawy krąg” choć zaczyna się banalnie i nieciekawie okazuje się być powieścią po brzegi wypełnioną wartką akcją, intrygującymi pomysłami i wstrząsającymi opisami. Złożoność i przewrotność wątków sprawia zaś, że trudno oderwać się od lektury. Utwór potrafi istotnie szarpnąć za nerwy, jak i wstrząsnąć co wrażliwszym żołądkiem. Przypomnę tylko, że wciąż mamy do czynienia z kryminałem, który wprawdzie często ustępuje miejsca thrillerowi i horrorowi, jednak najważniejsza pozostaje tu fabuła, a ta do samego końca trzyma w niepewności. Utwór Jerome Delafosse’a stał się bestsellerem we Francji. Nie zdziwię się, jeśli sytuacja powtórzy się w Polsce.

  • Autor: Jerome Delafosse
  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Data publikacji: marzec 2007
  • Cena: 29,90
  • Format: 382 s.
  • Opis z okładki:
    Nathan Falh budzi się ze śpiączki w szpitalu w Hammerfest (Norwegia), najdalej na północ położonym mieście w Europie. Cierpi na zanik pamięci, nie ma żadnych wspomnień ze swego dotychczasowego życia. Na podstawie strzępków koszmarnego snu stopniowo odkrywa swoją makabryczną przeszłość, związaną z tajemniczą, działającą od kilku stuleci organizacją, nazywającą się „Krwawym Kręgiem”.
    Zdecydowany przeprowadzić własne śledztwo, tropiony przez nieznanych zabójców, zbiera dowody na istnienie przerażającego, zagrażającego ludzkości spisku. Na swej drodze napotyka brutalne morderstwa, zbezczeszczone zwłoki, nieludzkie eksperymenty medyczne. Ślady prowadzą od uwięzionego w arktycznych lodach wraku, przez obozy ruandyjskich uchodźców w Kongu, koptyjską katedrę w Aleksandrii, aż do tajemniczego klasztoru ukrytego wśród pustynnych piasków Sudanu. To tutaj fanatyczni mnisi-szaleńcy utworzyli supernowoczesne laboratorium, w którym pozyskani przez nich specjaliści dokonywali mutacji genetycznych na najbardziej niebezpiecznych wirusach, by stworzone w ten sposób chimery zabijały prześladowców chrześcijan.