Klasztor i morze

Stefan Grabiński

Tragedia nad morzem

Rok 2011 oka­zał się dla Gra­biń­skiego łaskawy. Wpierw kilka opo­wia­dań w tomach „Demony per­wer­sji” oraz „Tra­ge­dii na wieży”, póź­niej tek­stów zebra­nych w „Demo­nie ruchu i innych opo­wia­da­niach” i rzecz jasna z dawna ocze­ki­wane, pierw­sze po woj­nie wzno­wie­nie „Klasz­toru i morza”, jedy­nej z czte­rech ukoń­czo­nych powie­ści autora nie­za­war­tej w kla­sycz­nym, trzy­to­mo­wym wyda­niu Hut­ni­kie­wi­cza. Można by więc rzec, że jest to oka­zja do odku­rze­nia zna­ko­mi­tego dorobku naszego naj­bar­dziej chyba kul­to­wego i cenio­nego twórcy lite­ra­tury niesamowitej.

Wydaje się jednak, że tu opisywana powieść nie jest najlepszym wyborem dla czytelnika chcącego zacząć przygodę z Grabińskim. O ile jego dwie poprzednie długie formy: „Salamandra” i „Cień Bafometa” prezentowały styl zbliżony do znanego z opowiadań, to jest: literaturę okultystyczną, w dużej mierze czerpiącą z dorobku psychologii i spirytyzmu, głęboko osadzoną w ideologii autora, o tyle powieść trzecia wydaje się być zgoła inna.

Sam autor przyznawał, że jest to dla niego dzieło wyjątkowe, którego powstawaniu poświęcił mnóstwo serca i czasu. Poprzednie powieści nie zyskały poklasku, w zmianie formuły szukał więc pomysłu na zdobycie aprobaty – niestety również bez większego skutku. Zmieniają się czasy, zmienia się i krytyka. Jak odnajdzie się – tyle lat wyczekiwane – wznowienie „Klasztoru i morza” w XXI wieku?

Na Kaszubskiej ziemi stoi klasztor Morskich Panien. Wedle legendy zbudowano go na ruinie innego bożego przybytku. Z okien budynku widać morze, widać prostych rybaków, wiodących skromne życie, statki dalekomorskie i kaprysy wodnego żywiołu. Małe zgromadzenie sióstr zakonnych żyje cnotliwie i ubogo, oddając się pomocy biednym i wzbogacaniu swoich dusz i wiary. Klasztor nie jest jednak miejscem jedynie bożej kontemplacji – to też schron dla targanych namiętnościami i nieszczęściami dusz. To schronienie przed światem, miejsce przedziwne, w którym cuda dziać się mogą, nie budząc niezdrowego podniecenia. Morze jednak równie jest przedziwne i tajemne; w swoich odmętach chowa skarby nie tylko natury, ale też człowieczych tragedii. Głębia przygarnia do siebie martwych, słucha ich historii i daje w zamian ludziom niepokojące widowiska: upiorne statki-widma, szkwał i niepokoje.

Choć powyższy opis może wyglądać na kawał niezłego horroru, „Klasztor i morze” to powieść, którą można czytać jako czysty realizm zaprawiony tylko niepokojami ludzkiej duszy. Można odczytać go jako realizm magiczny albo rzeczywiście jako powieść grozy – niezwykle jednak stonowaną i niejednoznaczną. Przede wszystkim jednak jest to legenda, opowieść o ludzkich namiętnościach. Fabuła, choć prowadzona dwutorowo, jest niezwykle prosta. Oto mamy młodą zakonnicę Agnes, która za klasztornymi murami zostawiła swoją wielką miłość. Bóg wysłuchał modlitw młodej i radosnej niewiasty, która błagała o uzdrowienie narzeczonego. Zapłatą za to stać miała się słodko-gorzka służba Chrystusowi. Równolegle autor prowadzi nas między prostych rybaków, gdzie znów miłość niesie nieszczęścia, bo to ojczym młodej dziewki nie chce dać jej za mąż młodemu rybakowi, samemu roszcząc sobie pretensje do jej niewinności.

Powieść zdominowana jest przez długie i poetyckie opisy, to morskiego żywiołu, to życia rybaków, to znów klasztornych modlitw. Piękna i bogata polszczyzna Grabińskiego miesza się z doskonale użytym kaszubskim dialektem, który choć co chwila zmusza do zerkania w przypisy, to dodaje powieści wiele czaru. Poetyka zgłębiona naturalizmem opisu jest czarowna i odurzająca, niewiele jest tutaj dosadności w tworzeniu scen nadnaturalnych – są one zwykle dwuznaczne, ale przez to jeszcze bardziej intensywne, przy tym pozbawione sensacji czy tanich chwytów. Zachwyca za to głębia i bogactwo symboli ukryte w skromności fabuły. Pozornie tylko dla kolorytu dodane postacie czy sceny w ostatecznym rozrachunku mają swoje miejsce i przeznaczenie – co doskonale wpasowuje się w filozofię, którą wyczytać można i w innych tekstach Grabińskiego. Pomimo swojej odmienności, tekst ten wyraźnie wyrasta ze wspólnego korzenia wraz z „Salamandrą” czy „Szarym pokojem”.

W porównaniu do poprzedzającej „Klasztor i morze” „Tragedii na wieży”, wydawnictwo Agharta wykonało naprawdę spory skok jakościowy. Owszem, znaleźć można w tekście kilka drobnych wpadek edytorskich, ale naprawdę niewielkich. Za to na ogromną pochwałę zasługuje opatrzenie tekstu trzystu dwudziestoma przypisami (na 160 stron tekstu!), krótkim ale interesującym wstępem oraz niewielkimi ilustracjami przy nagłówkach rozdziałów. Zarówno jakość jak i sama idea tego jest zdecydowanie warta braw, zwłaszcza że często o wiele większe wydawnictwa nie dbają o podobne dodatki – a te przecież są nadzwyczaj istotne!

Choć „Klasztor i morze” nie jest dziełem dobrym na początek przygody z Grabińskim, jest literaturą zdecydowanie godną uwagi. Każdy, kto zagłębi się w jego twórczość prędzej czy później sięgnie i po tę pozycję – gwarantuję, że nie będzie zawiedziony, choć to dzieło specyficzne i w jego twórczości wyjątkowe. Ukazuje Grabińskiego z innej niż zazwyczaj strony, nieznanej z opowiadań, ale również znakomitej. Gotycka atmosfera klasztornych murów, wilgotny wiatr ciągnący od morza i duch mnicha o płetwach zamiast rąk – nie sposób przejść obok tej lektury obojętnie!

  • Autor: Stefan Grabiński
  • Wydawca: Agharta
  • Data publikacji: wrzesień 2011
  • Format: oprawa miękka, s. 160
  • Opis z okładki:

    Kra­kow­skie wydaw­nic­two Agharta pla­nuje pierw­sze powo­jenne wzno­wie­nie kaszub­skiej powie­ści mię­dzy­wo­jen­nego autora, Ste­fana Gra­biń­skiego, Klasz­tor i morze wyda­nej pier­wot­nie w roku 1928. Utwór ten zaj­muje w dorobku „magika nie­sa­mo­wi­to­ści” miej­sce nie­ty­powe, pre­zen­tu­jąc inne, bar­dziej reali­styczne obli­cze jego twór­czo­ści. Pol­ski mistrz noweli nie­sa­mo­wi­tej, sięga tu tym razem do realiów życia kaszub­skich ryba­ków oraz pustel­ni­czej codzien­no­ści sióstr Anun­cja­tek, „Mor­skich Panien”, zamiesz­ku­ją­cych poło­żony samot­nie na nad­mor­skich ska­łach klasz­tor, z któ­rego powsta­niem wiąże się tajem­ni­cza histo­ria. Autor nie tylko prze­nosi do lite­ra­tury piękny kaszub­ski język i odwo­łuje się do folk­loru oraz zwy­cza­jów i legend Kaszu­bów, ale z dro­bia­zgo­wo­ścią przy­bliża czy­tel­ni­kom nie­zwy­kłość kaszub­skiego strądu poprzez do dziś ude­rza­jące suge­styw­nym pięk­nem lite­rac­kie obrazy pol­skiego morza i nad­bał­tyc­kie nastro­jowe pejzaże…

Grabiński - Klasztor i morze