Kaidan – japońskie opowieści niesamowite epoki Edo

Marcin Tatarczuk

Ciekawa rzecz, że na całym świecie, gdzie by nie pytać tubylców, wszędzie usłyszeć można opowieści o duchach, demonach i potworach. Nie wiem, czy dosłownie każda kultura je wytworzyła, ale z pewnością większość. I we wszystkich znaleźć można podobne i bliźniacze motywy. Czy zbieżność taka jest owocem wielowiekowego międzykulturowego dialogu czy zwyczajnie działalności sił nam tajemniczych – jest to temat dla bardziej ode mnie kompetentnej osoby.

Co najmniej od czasów co najmniej filmu „The Ring” reszta świata kojarzy japoński horror głównie z postaciami długowłosych, bladych dziewczynek. Nie ma w tym nic dziwnego, bo właśnie Yurei – duchy z Kraju Kwitnącej Wiśni to obok wszelkiego rodzaju Yokai – potworów – podstawa ich tamtejszej kultury grozy. Co prawda, pojęcie tych istot jest znacznie szersze, niźli tylko owe dziewczynki, ale obejmuje w znakomitej większości kobiety, zwykle zmarłe w nieszczęśliwych okolicznościach. Marcin Tatarczuk w swoim opracowaniu dotyczącym japońskim opowieściom niesamowitym epoki Edo poświęca kobiecym demonom całkiem sporo miejsca. Rzecz jest więc jak najbardziej „na czasie”.

Niewielka ta publikacja nie skupia się na grozie najnowszej, lecz tej, która powstawała w Japonii od siedemnastego do połowy dziewiętnastego wieku, a więc jeszcze przed otwarciem się kraju na kontakty z Europą. Jest to więc groza w dużej mierze hermetyczna, wyprowadzona w większości z legend, podań ludowych i buddyjskich opowieści edukacyjnych.

Są to więc zarówno historie o nieszczęśliwie zmarłych kobietach, których dusze nawiedzają później winowajców i ich rodziny, jak i historie dotyczące demonologii, w skład której prócz dziwów, jak śniegowa kobieta czy morska łysa głowa, wchodzą także lisy, jenoty czy podobne żabom maszkary. Choć niezwykłe i dziwować się im może Europejczyk, mają jednak mają w sobie coś bliskiego, jakby wspólny mianownik z pierwotnymi wierzeniami innych narodów. Osadzone są w perspektywie człowieka prostego, jego zachwycie nad światem, który jest niezrozumiały, niebezpieczny – ale i piękny.

Na nieco ponad stu czterdziestu stronach Marcin Tatarczuk prezentuje nam bogaty dorobek japońskiej kultury grozy epoki Edo. Czyni to w mocnych skrótach (jestem przekonany, że i w tysiącu stron trudno byłoby temat wyczerpać), ale też bardzo rzetelnie, poświęcając sporo miejsca na przytoczenie kilkunastu gawęd niesamowitych z tamtych czasów wraz z obszernymi do nich komentarzami, dotyczącymi ich genezy, historycznych i kulturowych uwarunkowań, a także przedstawiając rzadziej spotykane wariacje na temat poszczególnych scen. Opowiada o duchach, demonach i muszę przyznać, że czyni to w sposób naprawdę ekscytujący. Ja – zupełny laik, w dodatku kulturze japońskiej niechętny, sięgnąłem po tę pozycję raczej ze względu na jej związek z grozą dawnych czasów. I jestem teraz oczarowany, mam ochotę na dalsze wgłębianie się w temat. Jeśli to nie jest wielkim osiągnięciem dla twórcy, to – na Boga! – co nim jest?

O wadach publikacji napiszę krótko, bo są to rzeczy już na pierwszy rzut oka widoczne. Więc przede wszystkim zdawkowość publikacji tekstu – trudno nazwać ją źle napisaną, czy niekompetentną, ale raczej tylko nakreśla zarys tematyki, niż ją wyczerpuje. Druga rzecz, to załączone na końcu książki ilustracje – fotografie różnych miejsc i posążków związanych z demonologią japońską – ale ich wydźwięk to głównie kicz, to wytwory współczesne albo we współczesności osadzone. Krok w sumie zasadny, ale niekoniecznie najlepszy i kontentujący czytelnika. Szczególnie, że tekst również przeplatany jest ilustracjami – tym razem wiekowymi i ściśle związanymi z demonologią i podaniami. Zamieszczenie kilku podobnych w całostronicowym formacie byłoby bardzo dobrym wyborem.

Często bywa, że książki, które dane jest mi przeczytać po fakcie odkładam gdzieś na bok, więcej do nich nie wracając. „Kaidan” zdecydowanie do nich nie należy. Ten niewielki tomik z pewnością zamieszczę w kolekcji i nie raz będę po niego sięgał, by pośród stron znaleźć inspirujący fragment. Jest to więc może nie książka najwyższej jakości i nie będzie raczej stanowić kanonu i Biblii w swojej niszy, ale to pozycja z wszech miar godna polecenia – nie tylko sympatykom japońskiej kultury.

  • Autor: Marcin Tatarczuk
  • Wydawca: Trio
  • Data publikacji: 2011-03-31
  • Cena: 29,00
  • Opis z okładki:

    Tematem książki jest charakterystyczny gatunek opowieści grozy cieszący się wielką popularnością w Japonii okresu Edo powstały na bazie legend i podań ludowych, których bohaterami są postacie zmarłych oraz zwierzęta obarczone zdolnością do oszukańczego przeistaczania się w żywe istoty i naprzykrzania się innym. Przywołane przez Autora opowieści związane były z rytuałem „nocnych spotkań grozy” (kaidan kai), w czasie których w półmroku, przy świecach, rywalizowano o palmę pierwszeństwa w opowiadaniu najbardziej poruszających i przerażających opowieści o zjawach, duchach, upiorach i nadprzyrodzonych postaciach. Autor zwraca uwagę na to, że opowieści niesamowite mają nie tylko walor rozrywkowy, ale również dostarczają ważnych informacji o mentalności czy zwyczajach społeczeństwa japońskiego i mogą stanowić ważne źródło wiedzy na temat kultury Japonii, a zwłaszcza japońskiego folkloru.