Jasnowidz w salonie

Paulina Sołowianiuk

Kto był najlepszym przedwojennym polskim medium? Franek Kluski czy Stefan Ossowiecki? A może Jan Guzik, któremu co prawda kilka razy udowodniono mu oszustwa, ale kto nie pomógłby sobie czasem drobną mistyfikacją? Seanse bywały fizycznie wyczerpujące i wyniszczające dla organizmu, a organizowano ich ogromne ilości. Notatki Norberta Okołowicza dotyczące eksperymentów z Teofilem Modrzejewskim, wydane w 1926 roku, liczą sobie blisko sześćset stron tekstu i szkiców. Ossowiecki, puszczając nieco oczko swoim zwolennikom, skarżył się na notoryczny brak czasu na odpoczynek: zaproszenia na seanse, testy, próby i prośby o pomoc otrzymywał nawet na ogłoszonych wszem wobec urlopach. Obecnie pewnie nazywano by go celebrytą, choć cechujące go uczciwość, bezinteresowność i kultura osobista nie pozwalają nawet pomyśleć poważnie o stawianiu go w jednym rzędzie ze współczesnymi bywalcami salonów. Mediumizm elektryzował tłumy, fascynował wielkie umysły epoki, budził kontrowersje i wywoływał spory. Dopiero II wojna światowa, zmieniając zupełnie obraz Europy, doprowadziła do marginalizacji zjawiska.

Nie wiem, czy można nazywać nasze czasy bliźniaczymi do międzywojnia, wydaje mi się jednak, że obecnie jesteśmy nich bliżej niż kiedykolwiek. Da się zauważyć narastające zainteresowanie tym czasem w historii Polski, szczególnie tam, gdzie przenika do kultury popularnej. Najlepszym tego przykładem będą kryminały retro, cieszące się od kilku lat niesłabnącą popularnością. Wierzę, że z czasem moda ta będzie przenikać do kolejnych dziedzin, gatunków i nurtów. Obok wznowień powieści okultystycznych Wotowskiego, Reymonta czy Grabińskiego otrzymamy falę współcześnie stworzonych horrorów retro. Stefan Ossowiecki był bohaterem „Opętanych” Gombrowicza, co prawda incognito, ale może i teraz znajdzie się pisarz, który znajdzie w nim źródło inspiracji. Albo w Piłsudskim, który – choć niewiele się o tym mówi – był ogromnie zafascynowany mediumizmem i sam przypisywał sobie w tej materii pewne zdolności. O Czesławie Czyńskim w pracy Pauliny Sołowianiuk nie ma ani słowa, ale postać tego charyzmatycznego nonkonformisty i okultysty może z całą pewnością spodziewać się nie tylko obdarcia z narosłych mitów, ale wręcz stania się ikoną wolnomyślicieli.

Spędziłem przy „Jasnowidzu w salonie” kilka naprawdę przyjemnych popołudni i wieczorów, zagłębiając się w skrzącą od anegdot historię przedwojennego środowiska mediów, spirytystów, badaczy zjawisk paranormalnych i związanych z nimi literatów. Jestem zafascynowany treścią i przekonany, że temat będę zgłębiał dalej, tak we współczesnych dziełach, jak i w wydaniach historycznych. Bo też dzieło Sołowianiuk trudno nazwać kompletnym czy wyczerpującym zagadnienie. Ma ono niespełna dwieście stron, których sporą część zajęły reprinty fotografii, przez co nie sposób traktować jej jako dogłębnego omówienia tematu, który rozwijać można by na kilku tysiącach stron. I przyznam, że nie miałbym nic przeciwko temu, by Paulina Sołowianiuk podjęła się właśnie stworzenia co najmniej kilkukrotnie obszerniejszej publikacji, w której „Jasnowidz w salonie” służyłby jako wstęp. Dodam, że wydawcą takiego opracowania koniecznie powinny zostać Iskry. Chylę czoła – od składu tekstu po opracowanie obwoluty i okładki wszystko wygląda fenomenalnie. Jest to chyba najpiękniejsza książka, jaką w długim czasie czytałem.

Z niekłamaną przyjemnością będę po nią jeszcze wiele razy sięgał. By czytać na wyrywki, wracać do bardziej zajmujących fragmentów, odnajdywać zaczepienie do szerszej eksploracji tematu albo przeglądać imponującą bibliografię, mając nadzieję, że „Jasnowidz w salonie” nie jest ostatnim słowem autorki w temacie. Nie powinniśmy dawać Ossowieckiemu odpoczywać pośmiertnie, ba, myślę, że on sam nie miałby nic przeciwko temu, by przeprowadzić z nim osobiście wywiad w trakcie seansu z wirującym stolikiem. Oczywiście nie dla taniej sensacji, ale w celach naukowych.

  • Autor: Paulina Sołowianiuk
  • Wydawca: Iskry
  • Data publikacji: 2014-02-04
  • Cena: 39,90
  • Format: s. 216, oprawa twarda z obwolutą
  • Opis z okładki: Dwudziestolecie międzywojenne ma też swoje tajemnicze, metafizyczne nurty, których najsławniejszym przedstawicielem był Stefan Ossowiecki. Przywoływanie duchów, przepowiadanie przyszłości, wróżby przyciągały zarówno polityków, artystów i uczonych, jak i ludzi prostych. Jasnowidz w salonie pozwala przemówić epoce językiem namiętnej, bogatej duchowości. Prześwietlając salony niegdysiejszych elit intelektualnych, przywraca należny szacunek dawnym spirytystom i fascynatom zjawisk nadprzyrodzonych.