Cyrk potępieńców

Laurel K. Hamilton


„…rozsądek nakazywał mi, abym zawsze, niezależnie od pory dnia i nocy, była uzbrojona po zęby, stale czujna i gotowa na konfrontację z każdym potencjalnym zagrożeniem, czy będzie to niedźwiedź, smok, czy może wampir.”

Mówię sobie „dość”. Na dłuższy czas robię sobie przerwę od wampirów, St. Louis, lykantropów, lamii, oraz wszelkiej maści umarlaków, jeśli opowiada o nich Laurell Hamilton. Pierwsze dwa tomy przygód Anity Blake, prócz niewielkich braków wywarły na mnie pozytywne wrażenie. Trzecia część jest niedorobiona jak zakalec.

Trudno też doszukiwać się oryginalności fabuły czy ciekawych postaci. Słowem: schemat na schemacie schematem pogania. Takie schematyczne aż do bólu pisarstwo może i jest ciekawe dla czytelniczek Harlequinów. I nie bez przyczyny mówię tu o czytelniczkach, gdyż to głównie kobietom spodoba się ta powieść. A czemu? No cóż, więcej tu romansu i czczych flirtów niż w żadnej innej historii z dreszczykiem jakie w życiu czytałem, a czytałem ich całkiem sporo. Rozumiem że autorka chciała dodać Anicie animuszu, wyszło jednak na to że Egzekutorka jest tak niedorozwinięta emocjonalnie jak wzdychająca do swoich idoli zakompleksiona szesnastolatka. Szesnastolatka w ciele dwudziestoczteroletniej kobiety, uważającej się za baaardzo starą. W gruncie rzeczy to nawet nieco zabawne. Tyle, że ma być straszne. I w tym problem.

Przez większą część książki wieje nudą i sztampą, dialogi są błahe i oklepane aż do bólu, a powtórzenia niektórych wyrażeń czy myśli zaczęły mnie denerwować mniej więcej po dziesiątej stronie lektury. Zaiste ciężko się to czytało, ale jak już przymknąłem oko na tandetne zagrywki autorki i kiczowate pomysły, jak już rozpoczęła się akcja, rzeczywiście dałem się wciągnąć. Szkoda że trwało to tyle co ostatnie trzydzieści stron. Niestety spodziewałem się takiego rozwoju akcji, powrót do postaci Jean-Claude’a wróżył źle tej serii i wcale tego nie ukrywałem. Gdyby pani Hamilton jednak bardziej skupiła się na, moim skromnym zdaniem, fascynującej stronie głównej bohaterki – Anity nekromantki, podejrzewam że czytałoby się te książki jednym tchem.

Nie wiem co będzie się działo w następnych tomach i szczerze mówiąc, mam nikłą ochotę aby się przekonać. Mówiąc krótko, ciekawy pomysł i wielki potencjał został zmarnowany, a nazwanie „Cyrku potępieńców” Harlequinem wśród horrorów jest jak najbardziej trafnym spostrzeżeniem. Nie polecam, chyba że jesteś kompletnym fanatykiem/fanatyczką serii.

  • Autor: Laurel K. Hamilton
  • Tytuł oryginalny: Circus of the Damned
  • Przekład: Robert P. Lipski
  • Wydawca: Zysk i S-ka
  • Data publikacji: 29 czerwca 2010
  • Cena: 29,90 zł
  • Format: 482 s.
  • Opis z okładki:

    W St. Louis rzadko dochodzi do zabójstw dokonywanych przez wampiry, nad bezpieczeństwem obywateli czuwa bowiem Anita Blake, zwana Egzekutorką. Jednak w mieście pojawia się nowy, prastary mistrz wampirów, burzący porządek. Anita znajdzie się w samym centrum wojny i władzę pomiędzy dwoma klanami wampirów. Wydaje się, że nic prócz śmierci jednego z przywódców nie jest w stanie jej ocalić. Trwa polowanie na Mistrza Miasta, w którym udział bierze też Edward, nazywamy Śmiercią, najlepszy i najbardziej bezlitosny płatny zabójca. Czy Anita uniknie ataków wampirów i ich sług, czy zdradzi Mistrza Miasta?