Bizarro dla początkujących

antologia

Polski rynek literacki ostatnimi czasy kuleje i to wyraźnie, na obie nogi. Wydawane są tylko potencjalne hity, stąd zalew rynku powieściami i antologiami, będącymi kopiami sukcesów po zachodniej stronie i kopiami tych kopii. Dlatego też, zjawiska wydawnicze takie, jak „Bizarro dla początkujących” mają u mnie z góry plus za odwagę. Bo czyż w kraju, w którym priorytetem jest obrona krzyża, warto porywać się z rozprzestrzenianiem gatunku, którego głównymi reprezentantami są takie tytuły, jak „Dupogobliny z Auschwitz”, czy „Nawiedzona wagina”? Okazuje się, że bizarro rośnie u nas w siłę, a ta niskonakładowa pozycja miała być tylko rozgrzewką przed nadchodzącym BUM!

Pozycja wydana jest naprawdę bardzo ładnie. Oprawa graficzna zadowala zarówno w środku, jak i na zewnątrz – świetna okładka Patryka Kulety. Swoistą bramą do świata bizarro jest przypomnienie na początku antologii jedenastu przykazań – tak, właśnie jedenastu! – z najważniejszym tym ostatnim.

Do literackich czeluści dziwności wprowadza nas Bartek Czartoryski tekstami „Oto dom, bim bam bom”, oraz „Wiedźma”. Chociaż opowiadania oparte są na ciekawych pomysłach, to warstwa językowa skutecznie przeszkadza w rozkoszowaniu się fabułą. Solidną zajawkę zapewnia dopiero następna w kolejności Aleksandra Zielińska. Wizja przedstawiona w jej opowiadaniu jest naprawdę unikatowa, dziwna i dobrze nakreślona. Opowiadanie czyta się świetnie, a końcówka zaskakuje tam gdzie powinna. Z tekstu Adriana Miśtaka pamiętam tylko tyle, że był dość długi. I nudny! Zdecydowanie na minus.

A potem wyskakuje znienacka Rafał Kuleta. Kto otarł się o teksty tego autora, ten wie, że poziom absurdu sięga tu najczęściej zenitu. Tak było i tym razem, z tym że po drabelku „Wyciśnięci” oczekiwałem czegoś więcej. Krzysztof Maciejewski zaprezentował na łamach antologii aż cztery swoje teksty, z których najbardziej polecam „Glinianego rycerza”. Opowiadania to fajne, dziwne na tyle, że ugaszą głód łaknących bizarro, ale nie jest to poziom zaprezentowany w odkrywczym „Osiem”. Krzysztof T. Dąbrowski tytułuje się już od dawna pionierem gatunku w naszym kraju i ma oczywiście rację. Jego trzy teksty doskonale wpasowują się w założenia nurtu, z tym że dwa są nudne i zupełnie niepotrzebne. Natomiast „Cała wstecz!” absolutnie rozbija bank i pretenduje do robiącego największą rozwałkę w głowie tekstu ever. Chcecie przeczytać o facecie, który przez czterdzieści stron tonie w szambie? Zapraszam do lektury.

Dochodzimy do pisarzy, mających na polskim rynku grozy wyrobioną markę. Dawid Kain i Kazimierz Kyrcz prezentują się zarówno w duecie, jak i solo. Ciężko do jakiegoś tekstu się przyczepić. Wszystkie doskonale oddają esencję bizarro. Wyróżnić za to można „Krawca” Dawida Kaina – mamy tu wszystko, co charakterystyczne dla prozy tego pisarza: miks popkultury i życia codziennego, energiczna narracja i olbrzymia frajda dla czytelnika przez cały tekst.

Jak na „dziwną antologię” przystało, pozycja wypadła moim zdaniem dość dziwnie. Bo mamy tu teksty, które naprawdę wprowadzą „początkujących” do gatunku, ale i teksty zbyt zachowawcze, lub po prostu słabo napisane. Summa summarum, antologię oceniam jednak pozytywnie. Cieszy mnie fakt, że już niedługo może okazać się jej kontynuacja – tym razem wydana przez wydawnictwo FuKang. Już ostrzę sobie na nią zęby. Tylko tym razem może coś dla zaawansowanych?

  • Autor: antologia
  • Wydawca: Grabarz Polski
  • Data publikacji: sierpień 2011
  • Format: okł. miękka; 192 s.
  • Opis z okładki:

    Bizarro - nowy gatunek literacki, który zbombarduje Twój mózg i storpeduje umysł. Teksty czerpiące z tradycji kultowego kina grozy, surrealizmu i klasyki czarnego humoru spod znaku Vonneguta wprowadzą Cię w odmienny stan świadomości już po przeczytaniu kilku akapitów.

    Zawarte w tej antologii opowiadania są jazdą po bandzie literackich konwencji i pokazaniem środkowego palca niedowiarkom: baśń, splatterpunk, dilerskie fantasy, autoero­tyczne science-fiction, shorty o paranoikach, awangarda, groteska i porno-horror.