Autorka, która piekielnie lubi pisać

Joyce Carol Oates

W swojej książce Oates przedstawia zmyśloną historię zmyślonych bohaterów, aczkolwiek, jak to często u niej bywa, nie do końca. Neurobiolożka Margaret Sharpe i jej pacjent, Elahu Hoopes, powstali na bazie istniejącej pary, Suzanne Corkin oraz słynnego pacjenta H. M.  Henry Molaison, urodzony w 1926 roku, to człowiek, który w wyniku wypadku rowerowego z dzieciństwa nabawił się poważnej epilepsji. Choroba mocno utrudniała mu życie, a medycyna w tamtych czasach nie miała mu zbyt wiele do zaoferowania. Niestety jego lekarz, młody i ambitny William Scoville, postanowił przeprowadzić na nim eksperymentalną i z naszego punktu widzenia wręcz barbarzyńską operację usunięcia części mózgu. Wraz z tkanką mózgu bezmyślny lekarz usunął pacjentowi pamięć krótkotrwałą.

Od czasu tego niefortunnego zdarzenia Henry Molaison nie potrafił zapamiętać, co jadł na śniadanie, co robił przed chwilą, z kim i o czym rozmawiał – jego pamięć sięgała zaledwie kilkudziesięciu sekund wstecz, o ile wystarczająco skupił się na jednej rzeczy. Wyobraźcie sobie, że po zjedzeniu obiadu nie pamiętacie, co jedliście i czy cokolwiek jedliście, a w ogóle to nawet nie bardzo rozumiecie, dlaczego siedzicie w kuchni i czy jesteście u siebie w domu, bo wygląda jakoś inaczej, a nie przypominacie sobie, żebyście wymieniali lodówkę i odmalowywali ściany… A po kilkudziesięciu sekundach właściwie zaczynacie cały proces analizy otoczenia od nowa, bo na moment rozproszyła was przelatująca mucha i już wszystkie wcześniejsze myśli uciekły. Tak to mniej więcej wyglądało przez większość życia Henry’ego. Suzanne Corkin poddawała go różnym badaniom przez ponad czterdzieści lat, a on nigdy nie nauczył się jej rozpoznawać – za każdym razem, gdy ją widział, była dla niego obcą sobą.

Jeśli chodzi o sam przypadek Elihu Hoopesa – bohatera Oates – to najciekawsze wydały mi się stosowane przez niego strategie radzenia sobie w sytuacji, w której nie wie, gdzie jest, dlaczego się tu znalazł i kim są towarzyszący mu ludzie. To fascynujące, jak potrafił się przystosować do sytuacji, która wydaje się absolutnie koszmarna i niesamowicie dezorientująca, a jemu towarzyszyła przez większość życia (chociaż nie zdawał sobie z tego sprawy). Jednym z problemów, z jakimi musieli mierzyć się zajmujący się nim lekarze jest taki, że właściwie nie dało się zdobyć jego zgody na leczenie, ponieważ pamięć o niej trwałaby u Elihu raptem kilkadziesiąt sekund. Jak przeprowadzić badanie na pacjencie, który nie wie, dlaczego znajduje się w szpitalu, a o badaniu „dowiaduje się” w trakcie jego trwania? Tłumaczenie mu wszystkiego co minutę nie załatwiłoby sprawy, a Elihu może był spolegliwy, gdy proszono go proste testy psychologiczne, ale Oates sięgnęła po ciężki kaliber i zaserwowała mu kolonoskopię – badanie niezbędne i w perspektywie ratujące życie, ale też niesamowicie krępujące i trudne nawet dla kogoś, kto zdaje sobie sprawę z jego konieczności, a co dopiero dla pacjenta z amnezją.

Myślę, że warto tutaj też wspomnieć innego znanego człowieka, który utracił zdolność zapamiętywania, mianowicie muzyka Clive’a Wearinga. Clive, podobnie jak Elihu i inaczej niż Henry Molaison, stracił zdolność zapamiętywania w wyniku infekcji, nie po nieudanej próbie leczenia epilepsji. Te zmiany wprowadzone przez Oates są znaczące – Margaret w swojej narracji podkreśla, iż stan Elihu to wynik wyłącznie choroby i nikt mu tego nie zrobił, co wydaje się bezpośrednim komentarzem do przypadku Molaisona, okaleczonego przez lekarzy. Być może Oates chciała zdjąć chociaż ten ciężar z sumienia bohaterów książki, bo oprócz tego liczba ich przewinień jest bardzo długa. Elihu musi znosić momentami nieprzyjemne i nieetyczne testy, a czasami trudno oprzeć się wrażeniu, że to zwyczajne znęcanie się nad nim. Wyciskają jego przypadek do ostatniej kropli (w pewnym sensie robi to również Oates za pomocą swojej książki), zaś Margaret dopuszcza się już szczególnie paskudnych uhybień: manipuluje Elihu dla osobistej przyjemności, także fizycznej.

Zachowanie Margaret spotkało się, zresztą, z ostrą krytyką ze strony czytelników. Nie wyobrażam sobie nie potępić Margaret, ale przerzucanie tej krytyki na samą książkę i autorkę jest co najmniej dyskusyjne. Oates świadomie tworzy zupełnie antypatyczną postać i w żadnym momencie nie próbuje usprawiedliwiać jej postępków. Nie przedstawia jej jako ofiary nawet wtedy, gdy staje się kochanką swojego zwierzchnika – Margaret nie sprawia wrażenia zmanipulowanej, raczej doskonale świadomej, na czym polega ich układ i jakie może czerpać z tego profity, zawodowe i inne. A tymczasem z zaskoczeniem zauważyłam, że część czytelniczek faktycznie podeszła do tej powieści jak do romansu – i może to jest romans, ale w zasadzie kwintesencją sensu tej książki jest to, że ta miłość jest urojona, chora i moralnie nie do przyjęcia. Można więc powiedzieć, że czytelniczki prawidłowo odczytały znaczenie książki, niestety niesłusznie założyły, że Oates miała inny cel, że ta „zakazana miłość” to tak raczej w stylu „Romea i Julii”, a nie z dziedziny molestowania seksualnego i gwałtu. Swoją drogą lektura dla osoby z takim podejściem musiała być niesamowicie nieprzyjemna.

Wyobrażam sobie, że Oates zainteresowała się przypadkiem Henry’ego Molaisona i zaczęła czytać na jego temat (w posłowiu wspomina książkę Suzane Corkins), zaś powieść „O człowieku, który stracił cień” to takie pokłosie tej fascynacji, bo Oates chyba po prostu piekielnie lubi pisać. I nie wiem, czy to powieść jest faktycznie tak interesująca, czy może po prostu przypadek Henry’ego Molaisona jest na tyle fascynujący, że udzieliło się też książce. Może nie do końca to drugie, bo jednak postać Margaret – choć zbyt jednowymiarowa w swojej paskudności – jakąś wartość wnosi do tej książki, coś sobą opowiada. Tak czy inaczej, chociaż w dorobku Oates znalazłyby się lepiej dopracowane historie, dla samego Elihu Hoopesa warto tę powieść przeczytać. (Nie pokładajcie tylko zbyt wielkich nadziei w mrocznej zagadce z jego przeszłości, jest rozczarowująca w swej pustej sensacyjności.)

  • Autor: Joyce Carol Oates
  • Tytuł oryginalny: Man Without a Shadow
  • Wydawca: Rebis
  • Data publikacji: 2018-04-03
  • Opis z okładki: Czy można kochać kogoś, kto nie jest w stanie odwzajemnić uczucia, bo nie  pamięta, że cię kiedykolwiek poznał? W 1965 roku młoda neuropsycholożka Margot Sharpe, początkująca badaczka, poznaje przystojnego, wykształconego, obdarzonego charyzmą Elihu Hoopesa, człowieka cierpiącego na ciężką amnezję. To spotkanie na zawsze naznaczy nie tylko jej karierę naukową, ale i ścieżkę życia. O człowieku, który stracił cień to nadzwyczaj oryginalna opowieść o zakazanej miłości i tajemnicach psyche, napisana w precyzyjnym i zarazem emocjonalnym stylu charakterystycznym dla autorki. Dzieło wybitne i strukturalnie złożone, które zgłębia najciemniejsze zakamarki umysłu i ukazuje świetlistą prawdę o ludzkim sercu.