Anatomia zbrodni

Val McDermid

Już od jakiegoś czasu miałam ochotę sięgnąć po książkę o kryminalistyce. Nawet wymyśliłam sobie bardzo zgrabną wymówkę do zakupu takiej pozycji: miało mi to pomóc w doskonaleniu warsztatu, bowiem zdarza mi się tłumaczyć kryminały i podłapanie słownictwa oraz poszerzenie wiedzy w tym zakresie z pewnością byłoby pożyteczne.
Dlatego, gdy wypatrzyłam „Anatomię zbrodni” w zapowiedziach W.A.B.-u, wiedziałam, że czas napisać do wydawcy z prośbą o egzemplarz recenzencki. Gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości, z pewnością przekonałoby mnie nazwisko autorki – szkocką pisarkę Val McDermid znam i cenię za bardzo dobry cykl thrillerów z profilerem Tonym Hillem.
Do lektury zasiadłam z pewnym oczekiwaniami – raz, ze względu na autorkę, a dwa, ze względu na pracę. Liczyłam na szczegółowe opisy różnych procedur zdobywania dowodów, jakieś kosmiczne metody rodem z amerykańskich seriali, które gatunkowo podpadają czasami już pod science-fiction. Tymczasem pod tym względem moja wiedza nie poszerzyła się jakoś znacząco – choć za uświadomienie mi, jak zawodne potrafi być porównywanie odcisków palców i jak niesamowite wyniki daje rekonstrukcja twarzy na podstawie kształtu czaszki, jestem McDermid wdzięczna. Ponatdo mam teraz w zanadrzu bardzo dużo fascynujących opowieści i anegdotek na temat przeróżnych przypadków zbrodni, których sprawców udało się ująć dzięki osiągnięciom kryminalistyki. Czasami te prawdziwe, z życia wzięte historie są ciekawsze niż niejedna fabuła spreparowana przez pisarza na potrzeby książki. Pod tym względem lektura „Anatomii zbrodni” sprawi ogromną frajdę każdemu wielbicielowi kryminałów i kryminalistyki w ogóle.
Przytoczone przez McDermid przykłady służą jednak nie tylko trochę makabrycznej rozrywce intelektualnej, ale też pokazują czytelnikowi ułomność wymiaru sprawiedliwości. Po pierwsze nie każdego złoczyńcę da się złapać, a gdy czyta się o tym, jak zupełny przypadek albo nadludzka wręcz dociekliwość śledczych przesądza o tym, czy dana sprawa zostanie rozwiązana, a sprawca ujęty i skazany, trudno nie dojść do smutnych wniosków, że sprawiedliwość nie zawsze zwycięża. Wbrew temu, co nam próbują wmówić kryminały. Szczególnie poruszyło mnie też to, jak duże znaczenie ma naiwność albo uprzedzenia przysięgłych. W jednej ze spraw śledczym z wielkim poświęceniem udało się zdobyć dowody obciążające gwałciciela nastolatki, jednak ławnicy nie dali wiary dziewczynce, ponieważ na nagraniu – na którym widać, jak gwałci ją krewny – za mało płakała. Dlatego lektura „Anatomii zbrodni” jest słodko-gorzka – z jednej strony trudno nie docenić pomysłowości i wytrwałości różnego rodzaju naukowców i badaczy, a z drugiej łatwo zwątpić w ludzkość, gdy w kolejnej sprawie matka morduje dzieci, zazdrosny chłopak narzeczoną, a lekarz setki pacjentów w podeszłym wieku.
Jeśli zaś chodzi o samą książkę i jej wydanie, muszę trochę pokwękać. Val McDermid bardzo dobrze radzi sobie z beletrystyką, niestety z literaturą faktu już nieco gorzej. Zebrała dużo materiałów, jednak posklejanie tego wszystkiego w całość nie do końca jej wyszło – często widać wyraźnie niewprawne miejsca łączenia wątków, przechodzenie z jednego tematu w drugi za pomocą karkołomnych porównań, do tego czasem ciężko połapać się, o czym jest mowa. Niestety swoje zrobił też niechlujny przekład. Nie spodziewałam się takiego babola w W.A.B.-ie, bo wydawnictwo to zawsze kojarzyło mi się z dobrą jakością, a tymczasem redakcja przepuściła nawet tak ewidentne głupoty, jak uczynienie z czerwi kręgowców, bo tłumaczowi nie przyszło do głowy sprawdzić drugiego znaczenia słowa spine (kręgosłupy czerwi zbierające strzępki tkanek z ciała, którym się pożywiają, były dla mnie tak trudne do wyobrażenia, że aż sprawdziłam ten fragment w oryginale). O różnych drobniejszych błędach i braku ostatecznego szlifu nie wspomnę.
W zasadzie „Anatomia zbrodni” ma jeden ogromny plus – fascynujące przykłady prawdziwych zbrodni, których sprawców udało się ująć dzięki opisywanym przez autorkę metodom. Może się to wydawać niewiele, ale uwierzcie, że to te opowieści czynią z książki świetną, na długo zapadającą w pamięć lekturę.

  • Autor: Val McDermid
  • Tytuł oryginalny: Forensics: What Bugs, Burns, Prints, DNA and More Tell Us About Crime
  • Przekład: Piotr Grzegorzewski, Marcin Wróbel
  • Wydawca: W.A.B.
  • Data publikacji: 2015-10-07
  • Format: okładka miękka, s. 352
  • Opis z okładki: Dla policyjnych techników nie istnieje zbrodnia doskonała. Val McDermid, uwielbiana przez fanów pisarka, postanowiła sprawdzić, jak prawda ma się do przygód Sherlocka Holmesa czy zagadek rodem z serii CSI. Jej najnowsza książka to wciągające i rzetelnie napisane studium na temat współczesnej kryminalistyki. McDermid zagłębia się w kolejne jej dziedziny i przedstawia czytelnikom kulisy działań detektywów i policji na przestrzeni ostatniego wieku – tyleż niewiarygodne, co prawdziwe.