13 anioł

Anna Kańtoch

Anna Kańtoch dla rodzimej fantastyki, jak do tej pory zdążyła zasłużyć się jedną powieścią i dwoma zbiorami opowiadań, które czytelnicy przyjęli z otwartymi ramionami. „Miasto w zieleni i błękicie”, „Diabeł na wieży” oraz „Zabawki diabła” to znakomicie skonstruowane opowieści, które orientacyjnie można porównać do dzieł Conan Doyle’a czy Anne Rice. Każdy jednak, kto czytał te wysublimowane, nawiązujące do klasycznego kryminału historie z domieszką barokowego języka wie, że nie można ich jednoznacznie sklasyfikować. Melanż wspomnianego już kryminału z fantastyką wypada tak nadzwyczaj atrakcyjnie, że nawet zatwardziały zwolennik czystości gatunkowej da się doń przekonać.

Nie inaczej jest z „13 aniołem”, który również przynależy do tej konwencji, choć odcina się od uniwersum Domenica Jordana, po którym autorka poruszała się do tej pory. Zdawać by się mogło, że Kossakowska i Ćwiek już powiedzieli wszystko, co było do powiedzenia w tematyce anielskiej. Kańtoch udowadnia, że nie do końca tak jest i dodaje swoje dwanaście groszy, które choć podobne, brzęczą jednak zupełnie inaczej.

Bóg jako niepodzielny władca i stworzyciel światów, każde nowopowstałe uniwersum obdarowuje magią bądź nową technologią. Nigdy nie jest tak, że obie siły funkcjonują równorzędnie w jednej rzeczywistości. Powstaje jednak eksperyment mający na celu skonfrontowanie tak różnych od siebie światów. Bóg tworzy więc Arlen, magiczną i dziewiczą krainę zamieszkałą przez elfy, magów i przeróżnej maści stwory, oraz Tanagrę, gdzie ludzie pławią się w technologicznych i naukowych odkryciach. Oddziela je rzeka, za przekroczenie której grozi kara śmierci. Pojawia się jednak idealista Aimeric Tyren sprytnie omijający warunki Przymierza zawartego z Radą Trzynastu Aniołów opiekujących się tym światem. Buduje na środku rzeki miasto Getteim – kloakę, w której magia i technologia istnieją na równych prawach, wzajemnie się uzupełniają, konfrontują i wspomagają.

Przychodzi jednak dzień, w którym aniołowie postanawiają zniszczyć kolebkę nieposłuszeństwa i świadectwo ich nieporadności. Zapowiadają sześć znaków, które poprzedzą apokalipsę oraz dadzą mieszkańcom czas na ucieczkę. W tym samym czasie potomek Tyrena (niedoszły samobójca), przy pomocy pary detektywów postanawia odnaleźć zaginionego, trzynastego anioła, który jest jedyną szansą na ocalenie Getteim.

Kańtoch bardzo sprytnie prowadzi intrygę. Powoli, czasem wręcz leniwie, ale zawsze z pewną iskrą, która nie pozwala się oderwać od lektury. Wyraziści i niejednoznaczni bohaterowie nakreśleni kilkoma celnymi zdaniami nie tak do końca są pozytywni. Nikt i nic bowiem czarno białe w Getteim nie jest. Autorka stanowczo i konsekwentnie ujawnia kolejne tajemnice zmierzając do przewrotnego i zaskakującego finału. Ma ona zjawiskowo lekkie, przystępne pióro i przy jego pomocy kreśli świat nie tyle prawdopodobny, co urzekający swą wielobarwnością i pomysłowością. Nie boi się też w sposób ostateczny rozstać ze swoimi bohaterami, co świadczy o jej pisarskiej dojrzałości.

W dobie zalewającej nas męskiej prozy, warto poznać świat oczami kobiety, której literacka delikatność i wrażliwość jest czymś świeżym i niepojętym. Ten psychologiczny kryminał „z zagadką” polany sosem fantasy trafia do serca.

  • Autor: Anna Kańtoch
  • Wydawca: Fabryka Słów
  • Data publikacji: 2007
  • Cena: 29,90
  • Format: 456 s.
  • Opis z okładki:
    Tych 12 dni wstrząśnie miastem, bo 13. anioł ma iście szatański plan.
    Dzień 1. Sądziłem, że aniołowie mają skrzydła.
    Dzień 2. Przesłuchaj płytę i zniszcz.
    Dzień 3. Nemuel zapowiadał: w Getteim zakwitną wiosenne kwiaty, które zwiędną, nim nadejdzie wieczór.
    Dzień 5, 6 i 6 kolejnych to walka o miasto – pod anielskimi skrzydłami – skazane na zagładę.
    Ratują je: milioner bankrut, który naprawdę żyje dopiero wtedy, gdy próbuje się zabić, prywatny detektyw ze złamanym sercem, kobieta uwięziona w ciele dziecka, cyniczna gwiazda srebrnego ekranu.
     
    W tej książce, i ludzie, i anioły, radzą sobie jak mogą…