|
    Krakowski Kazimierz to miejsce o szczególnym klimacie i chciałoby się rzec – specyficznej osobowości. Aż dziw bierze jak niewiele polskich pisarzy osadza akcję swoich powieści w polskich realiach, tym z większą radością (i lekką dozą nieśmiałości) sięgnąłem po najnowszą powieść Wiktora Kubicy z Gronia. Radość nie zgasła, a wszelkie wątpliwości rozwiały się już po kilku akapitach.
    Bohaterem "Zimnej fuzji" jest Wacek Zięba, były Mistrz Polski (dwukrotny) w boksie, który obecnie z trudem wiąże koniec z końcem, zarabiając na życie jako kierowca szefa regionalnej mafii. Jest mężczyzną zniszczonym fizycznie (liczne kontuzje) i psychicznie (złamana kariera, schorowanie) i nie ma złudzeń, że jest tak blisko szefa, ponieważ ten był jego niegdysiejszym kolegą i obecnie woli trzymać niewygodnego boksera jak najbliżej siebie na wypadek, gdyby ten chciał komuś za dużo powiedzieć. Wacek nie liczy na nic, żyje z dnia na dzień, od czasu do czasu starając się utrzymać dobre kontakty z barwnym i arcyciekawym marginesem społecznym Kaziemierza. Sytuacja zmienia się gwałtownie, gdy Herman, czyli szef zostaje porwany, a porywacze chcą rozmawiać jedynie z Ziębą. Co gorsza, nie interesują ich pieniądze, tylko tajemniczy laptop, który zaginął tuż przed porwaniem szefa. Laptop zaś przypadkiem trafił w ręce ulicznego pasera, który odsprzedał go... Ziębie. Wacek wiedząc, że sprawa rozgrywa się o ogromne sumy, postanawia rozegrać sytuację na swoją korzyść. Nie wie jednak o co tak naprawdę toczy się gra, w jak duże wpakował się tarapaty i komu jeszcze może ufać.
    Przede wszystkim wielkie brawa należą się autorowi za kreację Wacka Zięby. Dawno nie spotkałem w literaturze tak poczciwej i wzbudzającej współczucie postaci, której tak gorąco bym kibicował. W byłym bokserze nie ma nic nadludzkiego, nie wykazuje się ani niezwykłym sprytem, ani niesamowitą siła, każdy wysiłek przypłaca zadyszką, bólami lub innymi konsekwencjami. Staje się przez to tak ludzki, że niemal wierzy się w jego istnienie. Ponadto ujmuje również jego dobroduszność, nie kierują nim żadne pobudki materialne, a to co chce przy okazji intrygi zarobić obiecał już kumplom z dzielnicy i równie jak on pokrzywdzonemu przez los partnerowi z klubu sportowego. Znakomicie wypadają również dialogi, szczególnie te między Wackiem i menelami z bram i pubów Kazimierza.
    Tak naprawdę na uwagę zasługuje bowiem język powieści, niezwykle żywy i pewny, a przy tym obrazowy i wyrazisty, nie popadający jednak przy tym w nadmierną drobiazgowość. Kubica doskonale prowadzi intrygę i choć niektóre tropy da się przewidzieć i nie wszystkie są tak mylne jak pewnie być miały, to jednak powieść wciąga i trzyma w napięciu do samego finału. Czego chcieć więcej? Może zakończenia, które niekoniecznie pozostawiło mi niesmak, ale odniosłem wrażenie, jakby w końcówce autorowi śpieszyło się do zamknięcia utworu, a przy okazji wypadło mu (lub korektorowi) jakieś zdanie. Niemniej jest to szczegół, który tonie w zalewie zalet jakie posiada owa powieść. Wartka akcja, wyraziści bohaterowie, specyficzny, swojski klimat. Po prostu dobra lektura.
autor: Łukasz Radecki
-------
data wydania: marzec 2008
wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
ilość stron: 248
cena: 19,90 zł
Podyskutuj o książce na naszym forum.
|