powrót do spisu opowiadań

Śmierć

Jakub Zieliński


    Śmierć? He, to dopiero początek. Tak prawdopodobnie myślał Gariel w momencie, kiedy kolejny kolec przebijał jego szyję. Srebrne ostrze wolno i z pietyzmem wbijało się, przewiercając na wylot jego nerwy. Krew z pulchnej skóry zaczęła płynąć jednak dopiero wtedy, gdy Mistrz wyjął kolec z ciała. Na jego twarzy pojawił się pierwszy tego dnia uśmiech. Gariel był tym trochę zaskoczony, liczył bowiem na kolejne tortury, mające zmusić jego ciało do uległości. Przewinił bowiem wielokrotnie, pragnąc przywłaszczyć sobie chociaż część władzy nad umysłem i cielesnością, którą jego mentor starał się mu wpoić od wielu lat. Teraz czekało na niego nowe zbawienie, z jego ręki, za sprawą jego łaski. Mistrz powiódł ostrzem kolca po jego szyi i szepnął:

    - Jesteś gotowy? Nie lubię czekać na to, czego nie chciałbym widywać codziennie
    - To jakieś święto...okazja? - Gariel starał się doszukać celu w swym cierpieniu, coraz bardziej zagadkowym. Jego rozmówca odwrócił się do niego plecami i podszedł do okna. Odsłonił dwie czerwone kotary, do tej pory szczelnie przesłaniające drogę wścibskiemu światłu. Świat zewnętrzny dopiero budził się do życia, kwiląc jeszcze z radości w objęciach nocy.
    - Znasz to wszystko...miłość, nienawiść, radość święta i gorycz codzienności....nie chciałbyś się od tego uwolnić? To przecież takie banalne..

    Skazaniec czuł się coraz bliższy ostatecznego rozwiązania. Popatrzył jeszcze raz na świat, od którego lada chwila miał uciec, na pozostałości własnych wspomnień i pragnień....Oprawca sięgnął do drugiej kieszeni, wydobywając stamtąd strzykawkę wypełnioną niebieską cieczą. Jego zaropiałe, czerwone ręce chwyciły teraz w mocnym uścisku twarz Gariela i przyciągnęły ją ku dołowi. Ostrzem noża zaznaczył punkt na szyi mężczyzny, uśmiechając się przy tym po raz kolejny. Zanurzył igłę w rdzeniu kręgowym i nacisnął na zawartość. Szepnął w tym czasie do ucha:

    - To na wszelki wypadek.
    Będziesz wybranym, mogącym widzieć i słyszeć, ale nie czuć...na szczęście. Jestem chyba zbyt łaskawy

    Gariel próbował odpowiedzieć, że absolutnie nie zgadza się na takie traktowanie, jednak płyn w jego rdzeniu kręgowym zaczął już działać. Mrowienie wokół krzyża zaczęło mu doskwierać w tej samej chwili w której stracił czucie w rękach. Wiedział że to już koniec, wciąż jednak widział. Oddałby wszystko za to, żeby być ślepym. Jego mistrz systematycznie dokonywał dzieła destrukcji, zdzierając z niego skórę, wydobywając na wierzch wnętrzności z ogromnym namaszczeniem i pietyzmem. Jego ręce zdawały się same prowadzić grę z przeznaczeniem, nakazującym mu rozdzielenie życia i śmierci w osobie Gariela, wciąż starającego się protestować przeciwko traktowaniu...na próżno. Sprawę z bezsensu swego działania zdał sobie w momencie, w którym przestał odczuwać obecność swojej tchawicy. Teraz jego oczy zalały się strumieniem czerwieni, w chwili, w której rzemieślnik zdzierał skórę z jego twarzy, odsłaniając mu prawdziwe oblicze każdego człowieka: brzydotę jego wnętrza. Nawet najwymyślniejsze metody nie są w stanie dodać martwemu ciału powagi i godności - pomyślał Gariel w ostatnich chwilach kontaktu wzrokowego z otoczeniem. Zdany już wyłącznie na zmysł słuchu poczuł się nagle niesamowicie zdradzony i oszukany przez swoje ciało, kiedy jednak zaczął odczuwać ból, początkowo obecny w skroniach, potem wraz z odzywaniem się receptorów mózgowych wydzierający się z każdego okaleczonego zakamarka jego powłoki.

    Chciał krzyczeć i wić się, ale nie mógł. Nikt nie był w stanie pomóc jego męce, podać mu pomocnej eutanazji w chwili starości jego jaźni. Pozostało mu tylko czekanie na ostateczny rozkład, powolne gnicie i rozpamiętywanie całego wczoraj, jakim było jego ziemskie życie. To nowe miało trwać ....i trwać....a on mógł tylko stać z boku i przyglądać się orgii sadyzmu względem swojego ciała.

    Tak, śmierć była dopiero początkiem. Ale tym razem nie było światła w tunelu.

Koniec


Podyskutuj o tym opowiadaniu na naszym forum.

Serwis "Carpe Noctem" oficjalnie rozpoczął działalność 1 września 2003
© copyright by "Carpe Noctem" 2003
Wszystkie prawa zastrzeżone
webmaster: Przemysław Romański
stat4u