# pokoje
H.P. Lovecraft
Dean Koontz
Stephen King
G. Masterton
Anne Rice
pokój komiksowy

  # 99% grozy
wydawnictwo CN
artykuły
wywiady
zagraniczne bestsellery
fragmenty
prasa - recenzje
artykuły prasowe
galerie
ostatnio wydane
zapowiedzi
download
strona główna

  # zapraszamy
Forum
Wypowiedz się, zapytaj, ochrzań, pochwal

  # wywiady
Clive Barker jest świrem - Wywiad z Patrickiem Senécalem
rozmowę przeprowadził: Rafał Chojnacki

Za sprawą wydawnictwa Fu Kang na naszym rynku zagościły jakiś czas temu powieści autorstwa Patricka Senécala, kanadyjskiego twórcy literatury grozy. Jako że książki Patricka pisane są w języku francuskim, trudno znaleźć na Jego temat jakieś wiadomości w internecie. Dlatego też możliwość przeprowadzenia wywiadu z tym pisarzem była ogromnie kusząca. Do poniższej wymiany zdań nigdy by nie doszło, gdyby nie osoba pani Ewy Pfeifer, która jest tłumaczką i polskim wydawcą Patricka. To ona tłumaczyła cały wywiad, który dla Carpe Noctem przeprowadził Rafał Chojnacki.




Carpe Noctem: Znamy jak dotąd trzy Pana powieści, wszystkie zawierają elementy thrillera i horroru. Czy czuje się Pan przynależny do któregoś z tych gatunków, czy raczej swobodnie nimi żongluje?

Patrick Senécal: Nie odczuwam przymusu kierowania się kodeksem jednego gatunku. Piszę historie, które mam ochotę przelać na papier i faktycznie krążą one zawsze wokół thrillera, czegoś mrocznego, a chwilami wokół horroru. Jednak moja ostatnia powieść zatytułowana „Le Vide” (Pustka albo Próżnia; jeszcze nie czytałam więc nie wiem, który tytuł będzie właściwszy w jęz. polskim – od tłumacza) nie zawiera elementu grozy. Thrillera – owszem, ale nie prawdziwej grozy, raczej dreszczu wywołanego naszą zdolnością czynienia zła. W gruncie rzeczy to właśnie najbardziej mnie interesuje – mroczna strona człowieka.

CN: Znane nam historie, to pojedyncze opowieści. Jednak obecnie bardzo popularne są cykle powieściowe. Czy ma Pan taki na koncie, lub czy może planuje Pan wrócić do któregoś z wątków?

PS: Nie mam na swoim koncie cyklu powieściowego i nie przewiduję nic takiego, ale są czasem w moich powieściach postacie, które wracają. Najbardziej uderzającym przykładem jest Michelle z „Ulicy Wiązów 5150”. Pojawia się ona znowu w „Alicyi”. Jednak obie powieści są całkowicie niezależnie od siebie.

CN: Jak powstał pomysła na nową, alternatywną wersję historii o Alicji?

PS: Napisałem "dorosłą" wersję Alicji po prostu dlatego, że jestem fanem "Alicji w krainie czarów". Zawsze uważałem, że ta bajka dla dzieci jest bardzo przewrotna i bliska bajki dla dorosłych. To swego rodzaju hołd.

CN: Jak wygląda sam proces twórczy? Czy zawsze najpierw jest pomysł i poszukiwania w bibliotece, czy też zdarza się Panu pisać spontanicznie?

PS: Pozwalam, żeby pomysł dojrzewał w mojej głowie przez jakiś czas (dwa do trzech miesięcy), a następnie w ciągu tygodnia lub dwóch piszę dość szczegółowy plan. Potem przystępuję do właściwiej pracy pisarskiej. Jeśli zaś chodzi o poszukiwania, to zależy od powieści. Czasami muszę przeprowadzić sporą dokumentację („Na progu” - przyp. P.S.). A czasem poszukiwań jest niewiele („Ulica Wiązów 5150” - przyp. P.S.).

CN: Pana bohaterowie często doznają jakiegoś wstrząsu, który zmienia ich świat. Czy w oczach czytelnika ma to łagodzić okrucieństwo pana Beaulieu lub Etienne'a Seguin?

PS: Jak już wspomniałem, lubię badać mroczne zakamarki ludzkiej natury, a więc podoba mi się sytuacja, kiedy przedstawiam postać początkowo zrównoważoną, która stopniowo traci tę równowagę i popada w coraz większe rozchwianie. Bohaterzy doskonali, którzy nie ewoluują, nie interesują mnie w najmniejszym stopniu. W gruncie rzeczy lubię postacie tragiczne. Są one najciekawsze z punktu widzenia dramaturgii.

CN: Wyraźnie widać, że interesuje się Pan psychologią. Czy to hobby, czy też prowadzi Pan studia nad tą dziedziną?

PS: Nie, nie ma żadnych studiów. Tak naprawdę to też niewiele czytam na ten temat. Moja żona jest psychologiem, więc to mi pomaga. Ale też nie mam zamiaru pisać książek z historiami przypadków klinicznych. Wymyślam rozchwianie moich postaci, nie dążę do tego, by odpowiadały dokładnym opisom podręcznika psychologii. Żona powiedziała mi kiedyś, że tak czy inaczej w szaleństwie wszystko lub prawie wszystko jest możliwe. Dlaczego więc miałbym się ograniczać? Najważniejsze jest zachowanie spójności reakcji i procesu odczłowieczenia moich postaci. A w tym żona mi pomaga.

CN: Podczas lektury "Na progu" zastanawiałem się, czy Panu również zdarza się, że postaci żyją własnym życiem? Mówię oczywiście o ich poczynaniach na kartach powieści.

PS: Nie bardzo. Zachowuję dystans do tego, co piszę. Moje powieści są tak ekstremalne, że zbytnie zaangażowanie emocjonalne byłoby niebezpieczne. Wiem, niektórzy autorzy twierdzą, że przeżywają życie swoich postaci, że kiedy piszą, to z nikim się nie spotykają, że płaczą, gdy jakaś postać umiera... To chyba trąci schizofrenią, nie? Mam własne życie i chcę je przeżywać. Kiedy więc piszę, to piszę. Ale kończę pisanie pod koniec dnia. Oczywiście, że zawsze trochę o tym myślę, jednak nie do tego stopnia, żeby zapominać o rodzinie.

CN: Jakie filmy można polecić jako wstęp dla osoby nie znającej Pana twórczości?

PS: Ma pan na myśli film, który by reprezentował dobrze to, co robię? Jakikolwiek? Hm, nie bardzo wiem. Wydaje mi się, że „Drabina Jakubowa” Adriana Lyne’a jest dość blisko.

CN: Jak zareagował Pan, gdy okazało się, że ktoś chce wydawać Pana powieści w Polsce?

PS: No cóż, byłem zadowolony! Po raz pierwszy ktoś tłumaczy moje powieści. Quebec jest małym rynkiem, więc móc być czytanym w Europie, w krajach posługujących się innymi językami, to dla nas wspaniała okazja.

CN: Jak wyglądają Pana relacje z fanami? Czy często się z Panem kontaktują?

PS: Tak, zwłaszcza na mojej stronie internetowej. Odpowiadam tak często, jak to jest możliwe. Spotykamy się także na targach, wystawach książek. Dużo osób mnie odwiedza. Rozmawiamy również w szkołach podczas konferencji. Lubię rozmawiać z ludźmi. Pisze się w samotności, a gdy książka się ukaże, nie ma się pojęcia na temat tego, co przeżywają czytelnicy podczas lektury. Kiedy więc mam okazję spotkać moich czytelników. Korzystam z niej. Na ogół traktują mnie jak świra i nawet mi się to podoba (śmiech).

CN: Czy nie uważa Pan, że łatwiej byłoby dotrzeć z Pana twórczością do szerszego grona odbiorców, gdyby pochodził Pan z anglojęzycznej części Kanady?

PS: Bez wątpienia. Jednak w Quebeku, gdy się napisze coś, co wykracza poza przeciętność, wiele się o tym mówi. Tysiące autorów pisze horrory po angielsku. A piszących w języku francuskim, jak w Quebeku, jest niewielu, więc szybko zwróciłem na siebie uwagę.

CN: Jak wyglądają tradycje literatury grozy w Kanadzie? Czy są jacyś klasyczni autorzy, których twórczość wpływa na obecne pokolenie?

PS: Co do Kanady nie mam pojęcia. Ale w Quebeku nie można mówić o tradycji, ponieważ nie pisze się horrorów od aż tak dawna. Mieliśmy oczywiście w XIX wieku legendy, ale to raczej ustna tradycja. Powiedziałbym, że ten gatunek istnieje w Quebeku od mniej więcej dwudziestu, trzydziestu lat. Byli z pewnością prekursorzy, lecz ja ich nie znam. Na pisarzy mojego pokolenia, wielbicieli literatury grozy, wielki wpływ mieli Amerykanie, Belgowie i Anglicy, nie zaś autorzy z Quebeku.

CN: Którego z pisarzy grozy poleciłby Pan polskim czytelnikom i wydawcom?

PS: Jestem fanem belgijskiego pisarza z połowy XX wieku. To Jean Ray i jest pisarzem dość nierównym. Napisał naprawdę kiepskie książki ale także prawdziwe perły, arcydzieła powieści grozy. Jestem również wielbicielem Stephena Kinga z lat 70 i 80. Przyznaję, że jeśli chodzi o autorów piszących współcześnie to dawno już nikt mnie porządnie nie przestraszył. No może Clive Barker. Ten to dopiero jest świrem.

CN: Nad jakim projektem Pan pracuje po zakończeniu "Le Vide"?

PS: Piszę powieść, która będzie nosiła tytuł " Hell.com." będzie w niej mowa o stronie internetowej dla międzynarodowych przestępców, gdzie wszystko jest możliwe.



Serdeczne podziękowania dla Patricka Senécala, który zgodził się na udzielenie tego wywiadu i dla Ewy Pfeifer, występującej w charakterze tłumaczki. (RCh)


Serwis "Carpe Noctem" oficjalnie rozpoczął działalność 1 września 2003
© copyright by "Carpe Noctem" 2003 - 2005
Wszystkie prawa zastrzeżone
webmaster: Przemysław Romański
stat4u