|
|
|
Świt upragniony
Piotr Łukasz Rogala
Ja
Pragnący w końcu spokoju i ciszy
W noc przyoblokłem ciało swoje
I stoję i leże
Ciemności jeżą się mrokiem
Mroki kłębią cieniami
Czarne skrzydła archanielskie głaszczą mnie po twarzy
Wszystko umarłe, wszystko nieśmiertelne
Bal trosk, niespełnień, upadków i lęków
Masek, kształtów figur przeklętych
Stawiam oczy w płomieniach
I rzucam je w łez słony potop
Oczami przekrwionymi, kata wyglądam ciekawie
Wreszcie
Nadchodzi, topór swój czerwony wznosząc w oddali
Modlitwę dźwigam, zasłuchany
W jasności puls narastającej
Modlitwę skazańca ostatnią.
Gdy szatę dnia przyodziewam
Czas rusza z impetem i furią
Prosto przez moją głowę, w nagą, jasną codzienność
Wyklinam ten świt upragniony
wróć do strony głównej wydawnictwa.
|
|
|
|
|