|
Fantazyn 2(6)/2006
    Nowe pismo dostępne w szerszym obiegu to dla miłośników fantastyki zawsze nie lada ciekawostka. Od jakiegoś czasu los takiej ciekawostki stał się udziałem pisma o dźwięcznej nazwie Fantazyn.
    Podobnie jak kilka lat temu SFinks, czy całe wieki temu Fenix, tak teraz Fantazyn wyłania się z mroku fanzinowego pisania, trafiając na salony. Tym razem są to salony EMPiKu.
    Pismo jest produkowane przez fanów i dla fanów. Widać to po dość oszczędnym gospodarowaniu przestrzenią, kojarzącym się raczej z tym do czego przyzwyczaił nas swego czasu Portal. Fantazynowi daleko do kolorowego przepychu Fantasy. Czy to jednak błąd? Porównując zawartość obu magazynów, stwierdzam, że nieco zbyt szarawy Fantazyn nie wygląda przy swym kolorowym kuzynie źle. Można powiedzieć, że merytorycznie pisma te są porównywalne. I w jednym i w drugim dało się znaleźć coś do czytania, jednak oba popełniają ten sam grzech: nie potrafią określić do kogo są adresowane.
    Około 2/3 całej objętości pisma to tematyka zwi |